poniedziałek, 26 grudnia 2011

sprawność

odkąd wyłapuję wcześniej niesłyszane dźwięki, 
w pęknięciach sufitu sny ukrywają tajemnice, 
gładzone światłami samochodów. tak zdobywa się
odznakę na obozie „bezsilność”.

masz mnie teraz w krawędziach, lewitacja 
bez wyjścia, stukot chodnika w obcasy,
powtarzane – nie zdążę.

byle uciekać po winylowej płycie w takt
tej samej melodii, na trzy, na cztery pod
kopytami, w szalonym tańcu.
spadam i nasłuchuję,

nic nie mówisz.

2 komentarze:

  1. nowy element: interpunkcja :) he, też próbowałem ale jakoś nie mogę się przekonać. melancholijnie jak dla mnie ale za to jak płynąco.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Staram się pisać w układzie poziomym, a to wymusza interpunkcję - zobaczę jak będzie wychodzić:) Wiersz trochę poprawiłam - a melancholia jest, jak najbardziej:)
    Dziękuję Krzyśku za wizytę i pozdrawiam również:)

    OdpowiedzUsuń