stoję na progu jak Odys albo Pinokio
w świetle płomienia zapałek zapomnianych
listopadowej nocy
w soboty na placu odbywał się bazar
pchli targ z Kapitanem Żbikiem w roli głównej
staliśmy w kolejce do głaskania szczeniaków
wtedy każdy miał jakąś kolejkę
Przemka już nie ma po odsiadce
zapił umiłowanie do emocji
tak samo zalewa się zielone orzechy
powiesz że nie był w naszej paczce
że to metr ziemi rodzi bohaterów
w świetle płomienia zapałek zapomnianych
listopadowej nocy
w soboty na placu odbywał się bazar
pchli targ z Kapitanem Żbikiem w roli głównej
staliśmy w kolejce do głaskania szczeniaków
wtedy każdy miał jakąś kolejkę
Przemka już nie ma po odsiadce
zapił umiłowanie do emocji
tak samo zalewa się zielone orzechy
powiesz że nie był w naszej paczce
że to metr ziemi rodzi bohaterów
gdybyś przypadkiem znalazł ten wiersz
jak trafia się na znajomą widzianą z autobusu
pomachaj
codziennie podążam różnymi trasami
może też coś napisałeś
jak trafia się na znajomą widzianą z autobusu
pomachaj
codziennie podążam różnymi trasami
może też coś napisałeś
witaj. ładnie tutaj u Ciebie, w nowym miejscu - nowe utwory, fajnie :)
OdpowiedzUsuńpowodzenia Magdalenko.
Dzięki Krzyśku - bawię się:)
OdpowiedzUsuń