niedziela, 20 listopada 2011

zaprzeszły

stoję na progu jak Odys albo Pinokio
w świetle płomienia zapałek zapomnianych
listopadowej nocy

w soboty na placu odbywał się bazar
pchli targ z Kapitanem Żbikiem w roli głównej
staliśmy w kolejce do głaskania szczeniaków
wtedy każdy miał jakąś kolejkę

Przemka już nie ma po odsiadce
zapił umiłowanie do emocji
tak samo zalewa się zielone orzechy
powiesz że nie był w naszej paczce
że to metr ziemi rodzi bohaterów

gdybyś przypadkiem znalazł ten wiersz
jak trafia się na znajomą widzianą z autobusu
pomachaj

codziennie podążam różnymi trasami
może też coś napisałeś

2 komentarze:

  1. witaj. ładnie tutaj u Ciebie, w nowym miejscu - nowe utwory, fajnie :)
    powodzenia Magdalenko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Krzyśku - bawię się:)

    OdpowiedzUsuń