środa, 23 listopada 2011

Kartagina

piszę ten wiersz jak się pisze list
znad krawędzi świata
zakrzywionej w dziecięcą podkówkę

sto dni i sto nocy walczył dzielny Batyr
z ognistym potworem

podobnie było z zapałką upuszczoną most wcześniej
rzymskim okrętem i setką wioślarzy
wulkan dymił
fasole puszczały pędy
Hannibal wkroczył do Italii

pani w urzędzie nie pyta o literaturę
słonie giną w śniegu
okienkowy strateg popija herbatę

comiesięczne wojny punickie
uporczywie kończą się tak samo

2 komentarze:

  1. fakt. panie w urzędzie nie pytają o literaturę. a panowie... jednak chyba jest lepiej w tym zakresie :)zatem wszystkie słonie jednak nie wyginą :)ciekawie jest tutaj.
    pozdrawiam Magdalenko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Również wierzę w słonie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń